Zaszufladkowany do: niepolitycznie (ale też zabawnie)
Ostatnia wypowiedź prezesa PIS dotycząca pobicia Anny Cugier-Kotki gwiazdy kampanii … :)
Zaszufladkowany do: politycznie-inaczej
Lekką ręką Wasz prezydent rzucił jak klątwę na kraj kolejną żałobę narodową, schemat postępowania oczywiście podręcznikowo standardowy:
1 – wyprawa na miejsce tragedii
2 – nasycony medialnym żalem wywiad dla prasy
3 – żałoba narodowa
4 – obietnice natychmiastowej pomocy
5 – oczekiwanie aż sprawa ucichnie
To jest po prosty żenujące !
Dramat jak każdy inny, ale litości w zeszłym roku na drogach zginęło około 5tyś osób, co daje około 416 osób miesięcznie czyli na 14 osób dziennie i z tego powodu nie ma żałoby.
Proszę nie szmacić żałoby narodowej, z powodu czyjejś nieuwagi, bo pewnie niewielu wie, że parę tygodni wcześniej straż pożarna już interweniowała, bo jeden z lokatorów zasnął z niedopałkiem papierosa.
Osobiście nie byłbym zaskoczony, gdyby w tym przypadku było podobnie.
Ale najłatwiej, zarządzić żałobę i przeczekać, aż sprawa ucichnie.
Droga ekipo rządząca tym orwellowskim folwarkiem, zacznij DZIAŁAĆ.
dziękuje i przepraszam :)
Zaszufladkowany do: politycznie
O Zyzaku słów kilka.
Kolejna popisowa publikacja o Lechu Wałęsie strasznie mnie wnerwiła.
Czy znowu tych rewelacyjnych informacji dostarczył Tow. Kopeć znany przydupas PRLu, usilnie poszukiwany przez Ciebie, którego wypowiedzi można zakwalifikować do kategorii “mówię, że tak było, ale nie ma na to świadków”
oj chłopaku.
Pomyśl jakby wyglądało Twoje marne życie, gdyby nie ten człowiek, którego bezceremonialnie obsmarowujesz gównem. Wróć do Mamy i zapytaj jak wyglądało życie, kiedy tacy jak Ty na chleb “bep” wołali. A jeśli nadal chcesz być manipulowaną “wycieraczką” smaruj dalej, bo jak na razie pokazałeś się z najlepszej strony… z dupy strony
Czuwaj!
Zaszufladkowany do: politycznie-inaczej
Oto list skierowany do Prezydenta Szczecina 19 stycznia (ze zwrotnym potwierdzeniem odbioru przez Kancelarię Ogólną szczecińskiego urzędu)
Szanowny Panie Prezydencie
Zdecydowałam się napisać ten list do Pana, ponieważ irytują mnie doniesienia medialne na temat tego, jak bardzo stara się Pan o powrót Polaków, zwłaszcza tych zamieszkałych na Wyspach Brytyjskich, do kraju. Taki powód miała też Pańska wizyta w Londynie 10 stycznia bieżącego roku.
Jeszcze w sierpniu 2008 r. mieszkałam w okolicach Edynburga. Zatrudniona byłam w Brytyjskim Urzędzie Podatkowym Her Majesty Revenue&Customs w dziale podatków. Wiodłam z moją rodziną spokojne życie, pensje moja i mojego partnera pozwalały nam nie troszczyć się o chleb codzienny. Szkoła mojej córki współpracowała z rodzicami, zapewniała nauczyciela będącego jednocześnie tłumaczem, którego zadaniem była pomoc mojej córce w nabyciu umiejętności językowych. Zorganizowano książki dwujęzyczne, byśmy mogli czytać naszemu dziecku zarówno w języku polskim, jak i angielskim. Również z inicjatywy szkoły rozpoczęto organizację działu polskiej książki w miejskiej bibliotece, aby polskie dzieci nie utraciły kontaktu z ojczystym językiem. (…)
Coś jednak nas tchnęło i zdecydowaliśmy się na powrót. Do Polski przyjechaliśmy pod koniec sierpnia 2008 r. I, krótko mówiąc, zaczęły się tzw. schody. Szkoła mojej córki to obraz nędzy. Zdewastowany budynek, rozbestwione młokosy, nad którymi nikt nie może zapanować. Dzieci zamyka się w salach i nie wypuszcza na przerwy, [bo] starsi uczniowie mogliby zrobić krzywdę “zerówkowiczom”. Powstaje jednak pytanie: kto obroni moje dziecko, jak już trafi do pierwszej klasy i nie będzie go otaczał parasol ochronny ucznia klasy przedszkolnej? Na temat szkoły można by się rozpisywać, nie taki jest jednak cel mojej wypowiedzi.
Obydwoje z moim partnerem jesteśmy z wykształcenia prawnikami. Nasze umiejętności językowe nie powinny budzić żadnych zastrzeżeń. Mnie się “udało”, znalazłam zatrudnienie w sferze budżetowej jako referent administracyjno-prawny z uposażeniem 2,2 tys. zł brutto, niedługo po przyjeździe. Moja pensja nie wystarcza mi jednak na pokrycie rachunków czy zakup żywności. Już przestałam planować wyjścia z dzieckiem na basen czy do kina – po prostu mnie na to nie stać. Jako wykształcony, pracujący obywatel nie jestem w stanie utrzymać się sama, jak wielu moich kolegów korzystam z pomocy rodziców emerytów. Moje uposażenie dziesięć lat temu wynosiło 2,1 tys. zł brutto plus premia. Z całą pewnością dla mnie warunki w tym kraju nie uległy poprawie. Mój partner od czterech miesięcy poszukuje zatrudnienia. Nie może jednak przebić się przez sieć kumoterstwa, jaka oplata szczecińskie urzędy i nie tylko urzędy. (…) Jak sprawić, by ponownie uwierzył, że jest człowiekiem z ogromnymi umiejętnościami i potencjałem?
Niech mi Pan odpowie na pytanie: po co wizyty [na Wyspach], nagabywania do powrotu? Nie jesteście w stanie zaoferować nam, mieszkającym niegdyś za granicami, żadnej alternatywy. W Wielkiej Brytanii może jest bardziej wietrznie i deszczowo, ale nawet sprzątacz jest w stanie utrzymać się ze swojego wynagrodzenia. Wszystko jest relatywnie tańsze, nawet produkty sprzedawane w tych samych opakowaniach w Polsce kosztują dwa razy drożej.
Ogromnie żałuję decyzji o powrocie. Tęsknota i naiwność spowodowana medialnymi doniesieniami skłoniły mnie do najgorszej decyzji mojego życia. Zadaniem władz samorządowych powinna być troska o mieszkańców (…). Nie ma Pan zbyt wiele do zaoferowania naiwnym, którzy powrócili. Za wyjątkiem frustracji, zgorzknienia i stanów depresyjnych spowodowanych lękiem o przysłowiowe jutro.
Liczę, że zechce się Pan ustosunkować do mojego pisma i udzieli mi Pan odpowiedzi, gdzie szukać możliwości godnego życia w Szczecinie, mieście dziurawych dróg, skorumpowanych urzędników i podejścia do obywatela jak do wroga, który nie ma i nie powinien mieć nic do powiedzenia.
Czekam na odpowiedź.
Gazeta Wyborcza Szczecin
Zaszufladkowany do: politycznie
A przed Państwem mistrz spójnych wypowiedzi Pan szanowny SCHETYNA.
Czesiu przywitaj sie z Panem Grzesiem.. :)
Zaszufladkowany do: politycznie-inaczej
Nocne wręczenie wypowiedzeń, eskorta ochroniarzy i specjalnie podstawione autobusy, które od razu rozwiozły zwolnionych ludzi do domu – w taki sposób firma Lear w Tychach zwolniła prawie 300 swoich pracowników. Swego czasu firma otrzymała tytuł solidnego pracodawcy za otwarcie się na ludzi….
trop z www.gazeta.pl >>LINK<<
Rozumiem, że nie ma pytań.
Dziękuję
Zaszufladkowany do: niepolitycznie (ale też zabawnie)
“Jak wół szczał..” tymi słowy można nazwać realizację projekty połączenia dojazdówki do tzw. autostrady poznańskiej. Oś jezdni rozmija się o około 1,5m….

ale kto jak kto, drogowcy sobie radzą w każdej sytuacji (no chyba, że niespodziewany atak zimy w styczniu) i tak po dokonaniu prowizorycznej korekty jest OK…kurwa

pozostaje tylko nasrać na środku i palanta który to nadzorował skrócić o durny i pusty łeb.
Tutaj pozdrowienie “szerokiej drogi” nabiera dopiero mocy.
Zaszufladkowany do: politycznie
Naszej Głowy Państwa bawiącej wraz z małżonką w Japanese niestety nie dosięgnie zaszczyt meetingu z Cesarzem Akihito, ale na otarcie łez spotka się z gubernatorem Osaki – Kyoto, z którym dostąpi zaszczytnej ceremonii parzenia herbaty :)
BTW Tuptuś Tu-154 po raz n-ty odmówił posłuszeństwa, co nie odbyło się bez “błyskotliwego” komentarza ze strony “Ceasarza Kaczohito” [tu cytat]
- Poczułem, że w końcu stało się to, co od lat, wziąwszy pod uwagę wiek tych samolotów, musiało się zdarzyć prędzej czy później.
- “na szczęście” stało się to “w okolicznościach szczęśliwych, bo (…) nie w powietrzu”.
skomentował słynący z poczucia humoru president.
houk
Zaszufladkowany do: politycznie-inaczej
Oto Polska, gdzie po wszystkich aferach związanych z RENOMĄ w sposób dość brutalny, kontrolującą bilety w ZTM Gdańsk, i zapewnianiach ze strony przewoźnika, że zajmie się tym nowa firma, oto przetarg wygrywa kto…. RENOMA i na trzy lata z głowy.
Oto Polska, gdzie w Święto Zmarłych w ciągu doby zatrzymano 1000 pijanych kierowców…
Oto Polska, gdzie grupa idiotów potrafi w ciągu kilku godzin zdemolować 16 tramwajów, 3 autobusy i 10 wiat przystankowych i pozostać nieuchwytna..
….
dziekuję